Wiatr od Wschodu

Zły Orban, oj bardzo, bardzo niedobry, zły Orban. Nu, nu, nu. Mniej więcej tak brzmiała Ewa Kopacz podczas konferencji z Orbanem. W zasadzie to nawet nie chce mi się tego komentować.

Co by nie mówić, ważne, abyśmy byli w gotowości nieść pomoc, ale niesienie pomocy a pójście pod nóż to dwie różne sprawy, a wszystko wskazuje na to, iż tak właśnie będzie, jeśli kierunek polityki naszego rządu się nie zmieni. Szkoda, że do listopada jeszcze tak daleko. Ale z drugiej strony, może i nie szkoda, bo po wyborach samorządowych może być jeszcze gorzej.

Przykro mi to mówić, ale Orban rzeczywiście popełnił błąd spotykając się z Putinem, niemniej Ewa Kopacz nie wyglądała ani groźnie, ani nie brzmiała groźnie. Brzmiała wręcz śmiesznie i żałośnie. Przemówienie miała zaiste kwieciste, ale puste, jak wydmuszka i nic nie wnoszące.

Może już lepiej byłoby dać zadzwonić do Putina Magdalenie Ogórek. A skoro jesteśmy przy tym, to trzeba przyznać, iż Magdalena Ogórek wyrasta na ciekawą kandydatkę na prezydenta, choć oczywiście w jej przemowie nie było absolutnie ani jednego słowa, które byłoby dobrą zachętą do tego, aby oddać na nią swój głos.

Niewątpliwym plusem jest jednak tytuł doktorski oraz miła dla oka aparycja, co powinno być brane pod uwagę przy wyborze prezydenta, skoro ten pełni w naszym kraju jedynie funkcję reprezentacyjną.

Postulaty z jakimi startuje do wyścigu Magdalena Ogórek są tak samo rozdmuchane, jak wystąpienie Ewy Kopacz, ale nie dlatego, że było płytkie, lecz dlatego, iż to tylko mowa trawa wyborcza bez szans na realizację. Szkoda, że pani Magdalena uległa sztabowi i wygłosiła to, co wygłosiła na dobrze wyreżyserowanej konwencji, zamiast wyjść i powiedzieć po prostu: „Głosujcie na mnie, a będę was godnie reprezentować”.

No cóż, nie zawsze dostaje się to, czego się chce.

Rolnicy w tym kraju wiedzą o tym najlepiej. Nie jestem już w stanie policzyć, który to rok z rzędu strajkują, żeby dostać to, co im się należy. No cóż, wystarczy, że staną w kolejce za Ukrainą, urzędnikami, amebami na Saturnie i ludzkim pojęciem. W zasadzie nie powinno mnie to dziwić skoro w Polsce można bezkarnie naciągnąć niewinnego człowieka nasyłając na niego komornika za nieistniejące długi, nie można skazać (p)osła, który złamie prawo i należy nad otwartą trumną płacić za pogrzeb, bo jak nie to nie ma mowy o żadnym pochówku.

Bardzo współczuję tej starej kobiecie z Wąbrzeźna, bo jej historia pokazuje, że ludzka tragedia nie znaczy nic wobec konieczności zapchania mordy frykasami za pieniądze z pogrzebu. Cmentarna hiena w biały dzień chodzi po parafii zamiast siedzieć w ZOO.

Choć w zasadzie ZOO mamy wszędzie.

Sam Bronisław Komorowski zachowuje się, jak dumny paw, który zapomniał, że został prezydentem po wielkiej narodowej tragedii i ma teraz czelność odmawiać udziału w debacie. W zasadzie nie powinno mnie to dziwić, bo jeśli nie ma się nic do powiedzenia, to lepiej się nie wychylać. Może, skoro pan miłościwie nam panujący Bronisław Komorowski jest takim doświadczonym prezydentem, a reszta kandydatów to młodziki z mlekiem pod nosem, powinien dać przykład i przyjąć zaproszenie do debaty? Ot, żeby dać przykład ducha demokracji, a nie zasłaniać się tym, że jeździł po świecie. Gdybym ja powiedział szefowi, że chcę podwyżkę i umowę na kolejne cztery lata, bo jeździłem na wycieczki, to by mnie zabił. Śmiechem.

Demokracja? W Polsce nie ma demokracji. W Polsce jest tylko strach, szok i niedowierzanie, że taki bajzel jeszcze nie został posprzątany. Skoro spłonął most Łazienkowski, niewiele brakuje, by zapłonął cały kraj.

A wiatr od wschodu już wieje. I w każdej chwili może porwać nas wszystkich. I nie, nie wierzę prezydentowi, że jesteśmy bezpieczni, bo po ustaleniach w sprawie wojsk Szpicy pod Szczecinem, nie był w stanie powiedzieć, co zostało ustalone i musiała to za niego powiedzieć kanclerz Niemiec.

Jeśli pan Bronisław Komorowski uważa, że jesteśmy bezpieczni, a Europejska Unia uważa, że z Putinem można się dogadać, to ktoś tu powinien się mocno zastanowić nad tym, gdzie ostatnio widział swoją piątą klepkę, bo na pewno nie jest tam, gdzie być powinna. Z Putinem nie da się dogadać inaczej niż siłą. I piszę to z ciężkim sercem, bo nie jestem zwolennikiem wojen, ale widzę, co się dzieje. Prezydent Rosji konsekwentnie realizuje swoją politykę prowojenną, a Europa ochoczo mu w tym pomaga nakładając kolejne sankcje. Jemu w to graj, bo uciemiężony lud Mateczki Rosji tym chętniej poprzez swego zbawcę, gdy im powie, że winę za ich głód ponosi zepsuty do szpiku kości Zachód.

Bądźmy silni, znajdźmy zwłoki demokracji, które dawno ktoś gdzieś ukrył i wytoczmy proces winnym. Zagłosujmy mądrze. Tego przecież nikt się nie spodziewa.