Telewizja? Powinni tego zabronić

O szkodliwości telewizji mówi się od dawna. Przynajmniej od momentu, gdy zauważono wzrost przestępczości. Zaczęto za to winą obarczać gry wideo oraz telewizję. Dzisiaj najczęściej oskarża się gry komputerowe, które są pełne brutalności i wszelkiego innego rodzaju „zła”. Ostatnimi czasy próbuje się nawet przeforsować ustawę nakazującą sprzedaż gier oznaczonych jako te dla dorosłych jedynie osobom powyżej osiemnastego roku życia. W zasadzie nie mam nic przeciwko, tylko że to zbędne wyrzucanie pieniędzy w błoto na kampanie informacyjne i drukowanie tej ustawy w dzienniku ustaw. Totalnie bez sensu, bo nie przeszkodzi to osobom niepełnoletnim w dotarciu do tych gier.

Nie muszą wcale korzystać z Internetu, choć na tym to się zapewne skończy, jeśli rzeczywiście wejdzie w życie, a chyba wejdzie. Wystarczy, że poproszą o pomoc rodziców. Rodzic, aby mieć spokój i wyjść na dobrego rodzica, kupi grę i będzie tyle w temacie. To zupełnie tak, jak stosowanie zabezpieczeń przed wejściem na strony dla dorosłych w postaci wyskakującego okienka pytającego, czy jesteśmy pełnoletni. Ci niepełnoletni są z pewnością tak uczciwi, że poczują się moralnie zobowiązani do tego, żeby kliknąć NIE.

Mimo wszystko, tym czego powinno się zakazać jest, moim zdaniem, oglądanie telewizji. Tak, jak pewna znana sieć marketów jest dla osób, które nie są oszczędnie obdarzone mózgowiem, tak telewizja sprawia, że te markety nie są dla coraz większej rzeszy osób.

Weźmy pierwszy przykład z brzegu. Przejazd Nocnych Wilków przez terytorium Polski. Owszem, z pewnością dla Rosjan jest to swego rodzaju symbol, ale też nie doszukujmy się w tym tego, czego tam nie ma. Co komu szkodzi, że trzydzieści osób na motorach przejedzie sobie spokojnie, aby oddać hołd swoim poległym rodakom? Nie bądźmy hipokrytami, naprawdę. Kiedy od nas ludzie biegną na Majdan w geście solidarności z Ukrainą to wszystko jest w porządku i nikt nie mówi im nic złego, choć wydarzenia na Majdanie dotyczyły nas tak samo jak erupcja wulkanu na Islandii, ale jak ludzie chcą przejechać motorami, to już jest bardzo wielki problem.

Czy Polska ma zamknięte granice? Nie wpuszcza nikogo? Nie odbywa się u nas ruch międzynarodowy? Pytam, bo nie wiem, gdzie tu problem. Za chwilę może nas zalać fala uchodźców z Ukrainy czy Syrii i to jest problem, nad którym trzeba by się pochylić, żeby potem nie obudzić się z ręką w nocniku. Jak zwykle.

Co niektórzy nasi politycy, którzy krzyczą, że trzeba się bronić przed wilkami, są głupi jak dzieci we mgle. Przykro mi, ale inaczej się tego określić nie da. Niby co strasznego może zrobić trzydziestu facetów na motorach, którzy chcą jedynie przejechać przez Polskę? Czy nasi cudowni politycy naprawdę uważają, że każdy z tych motocyklistów będzie wiózł ze sobą bombę, aby zrobić zamach na nasz kraj? Litości.

Właśnie swoją postawą mogą sprowokować miejscową ludność do tego, aby zaczepiała Rosjan. Jeżeli jakimś cudem zgodzą się jeszcze na przejazd Nocnych Wilków (choć w tej kwestii powinni mieć guzik do powiedzenia, bo nie pracują na przejściu granicznym) i jeżeli dojdzie do jakichś przepychanek z miejscową ludnością, gdy wędrowcy zrobią postój, będzie to tylko i wyłącznie wina naszych oświeconych polityków. Och jakież by podnieśli wtedy larmo, że Rosja to taki zły, straszny kraj, a Rosjanie to zwierzęta. Szczerze mówiąc wolałbym być zwierzęciem niż idiotą.

W Rosji nigdy nie byłem, ale słyszałem, że to piękny kraj. Co mają poradzić ci ludzie, że rządzą nimi tacy, a nie inni politycy? Każdy tutaj jest mądry, że w Rosji stosuje się propagandę i stwarza pozory normalnej władzy, a Rosjanie tego nie widzą.

U nas też stosuje się propagandę. Na okrągło. Sam temat Nocnych Wilków z pewnością ma przykryć prace nad kolejną rządową ustawę, o której rząd woli nie mówić dopóki nie będzie po zawodach. Później wszyscy obudzimy się z ręką w nocniku i nie będziemy już mogli z tym nic zrobić. Chociaż podobno panuje u nas porządek i demokracja. Dla tych, którzy łudzą się, że wiedzą, przypominam, że demokracja oznacza rządzy ludności. Czy ktoś z Was czuje się, jakby miał władzę, czy chociażby wpływ na cokolwiek? Tak myślałem.