Tekst zakrapiany ironią i z łyżeczką dziegciu

Kolejny tydzień za nami. Strasznie ten rok szybko mija. Dopiero co były imieniny Sylwestra, a dziś mamy już niemal połowę lutego. Co ważniejsze, dni stały się zauważalnie dłuższe. Nie przeszkadza to jednak, aby na wszystko brakowało nam czasu i żeby działo się bardzo wiele. Tak u nas, jak i w polityce.

Nie będę pochylał się nad sporem Schetyny Grzegorza z resztą świata, bo posłowie i ministrowie paplali od wieków, paplają i paplać będą, a robić z igły widły to najlepiej umie opozycja, dlatego zostawmy to właśnie jej. Niech się na coś przyda.

Ważniejsze jest to, iż podczas raportowania przez telewizje kolejnych argumentów w owym sporze oraz zamieszania z górnikami, bardzo szczelnie przykryto społeczeństwu informację o odrzuceniu przez Sejm ustawy zwiększającej kwoty wolnej od podatków. Szkoda, bardzo szkoda, bo ustawa zakładała też tyle, iż obywatel nie może zapłacić więcej niż jest w stanie, bo musi mu zostać coś „na życie”. Niestety, obiady za 1300 złotych się same nie zapłacą, więc ustawa została odrzucona. Cieszymy się, prawda? Ewa Kopacz nauczyła się wiele od swojego poprzednika, to trzeba jej przyznać.

Nie będziemy tu wymieniać wszystkich kandydatów, którzy stanęli w szranki o fotel prezydenta. Wszystkich znamy i wszystkich będziemy teraz dużo widywać w mediach i na plakatach, dlatego nie chcemy być tymi, którzy wprawili w ruch tę cuchnącą karuzelę. Znowu wydamy swoje pieniądze po to, by jedna osoba mogła pełnić funkcję reprezentatywną i być zwierzchnikiem Polskich (hahaha) Sił Zbrojnych.

Powiemy za to, iż będziemy musieli się z tą całą kampanią męczyć do 10. Maja, może do 24. Maja, jeśli będzie konieczna druga tura. Zgroza, ale bardzo sprytnie pomyślana. Ludzie będą po długim weekendzie, wiele osób 10. Dnia każdego miesiąca odbiera wypłatę, więc jest w nieco lepszym nastroju. Możliwe, że to próba podświadomego wpłynięcia na wyborców, żeby dali kolejną szansę Bronisławowi Komorowskiemu, który oczywiście potwierdził swój udział w tym wyścigu. Mocno bym się zdziwił, gdyby było inaczej. Mam jednak nadzieję, że ludzie nie pozwolą mu znowu wygrać, bo nie pamiętam prezydenta, który byłby w tej roli gorszy. Ponadto nikt tak pompatycznie i z takim patosem nie lał wody w swoich przemówieniach i nie miał w sobie za grosz luzu, którym mógłby mi udowodnić, że jest człowiekiem z krwi i kości.

Pan Komorowski tylko wielkie, piękne słowa i… nic więcej.

Przejdźmy dalej, bo czuję, że podnosi mi się ciśnienie.

Potrzebujemy silnego przywódcy, bo nadchodzą ciężkie czasy. Rosja się zbroi, więc i my musimy to robić. A co robi nasz rząd? Ćwierka, że wszystko jest w porządku, wszystko jest pięknie, jesteśmy silniejsi niż 25 lat temu. W gębie na pewno. Jak możemy się czuć bezpiecznie, jeśli nasze państwo zwyczajnie okrada żołnierzy? Jak? Stosując ustawę o dwunastoletniej służbie bez możliwości przedłużenia jej o kolejne 3 lata, a dopiero po piętnastu latach, szeregowiec mógłby liczyć na świadczenia od kraju, dla którego ryzykował życie. Jasne, że na ich miejsce przyjdą kolejni, nowi rekruci, ale młodość nie nadrobi braku doświadczenia, a ci żołnierze też przecież nie są niedołężnymi starcami, po prostu muszą odejść po dwunastu latach nie musiał płacić.

Chcesz pokoju? Szykuj się do wojny.

Chcesz normalnego rządu? Bierz udział w wyborach i głosuj mądrze.