Szaleństwo to bardzo zaraźliwa choroba

Nasz kraj stanął nad przepaścią której granicę wyznacza granica absurdu. Ostatnie wybory i zmiana rządu przynoszą jak dotąd więcej strat i kłopotów przez tak krótki czas, niż ich poprzednicy przez 8 lat razem wzięte. Mierzenie sukcesu rządów poprzez brak szkód nie jest oczywiście dobrą metodą, lecz w Polskich warunkach bywa jedyną.

Unia Europejska i sojusznicy zza oceanu są zaniepokojeni autorytarnymi pomysłami naszego nowego rządu ; będąc częścią dużej organizacji międzynarodowej o głębokich wzajemnych powiązaniach nie możemy prowadzić niestabilnej, nastawionej na konfrontację z partnerami polityki. Nasz nowy rząd zdaje się tego nie rozumieć, idąc otwarcie w każdy konflikt, jak się pojawi na horyzoncie.

Komisarz UE ośmielił się nas skrytykować? Wezwać ambasadora na dywanik. Ktokolwiek ośmielił się skrytykować? Obrażać go ile wlezie. Niemcy nas kiedyś zaatakowali na wojnie, więc obecni niemieccy politycy nie mają prawa powiedzieć złego słowa o naszym bohaterskim narodzie, co krew przelewał. Inne państwa też nie mają prawa głosu – co prawda nie zabijali naszych dziadków, ale mają problemy z emigrantami, więc też nie mogą pouczać.

Fascynuje mnie buta, z jaką nasi nowi ministrowie się wypowiadają zarówno za granica jak i na tematy dotyczące spraw polityki międzynarodowej. Stawiając za wzór Wiktora Orbana, w rzeczywistości stają się marną podróbką Władimira Putina. Niestety, nie ma tam ANI JEDNEJ persony, która mogłaby się z geniuszem politycznym rosyjskiego przywódcy mierzyć ; zostaje machanie szabelką.

Zatem, macha nią pani Pawłowicz, wypisując kogo ona właśnie zwalnia z Parlamentu Europejskiego. Macha nią pan Waszczykowski opowiadając o dyktaturze wegetarian i rowerzystów, której Polska się nie podda. Prawdziwi Polacy żywią się tym węglem, czy jak…?

Szabelką, już na rodzimym podwórku macha pan Gliński zapowiadając kontrolę i cenzurę teatrów, pan Ziobro cenzurując prenumeraty pism zamawianych do sądów, pan Kurski lustrując i zwalniając niepokornych dziennikarzy…

Nie macha nią za to autor całego tego cyrku, prezes rządzącej partii, który utworzywszy marionetkowy rząd, kieruje nim z tylnego siedzenia. Jednakże, należy pamiętać, że kto sieje wiatr, ten zbiera burzę ; nie wróżę zatem temu rządowi dotrwania do końca kadencji, ani już tym bardziej wygrania następnych wyborów.

Gorzej, że tym, którzy przyjdą następni zajmie dużo czasu, trudu i ciężkiej pracy, żeby naprawić szkody po tym, co się obecnie dzieje. I znów, po dwudziestu latach rozwoju mamy ostry regres. „Ci, którzy nie uczą się historii są skazani na jej powtarzanie”.