Świąteczno – konsumpcyjne wariactwo

Moi drodzy,  wielkimi krokami zbliżają się święta Bożego Narodzenia, co nie cieszy mnie ani trochę. Nie z powodu awersji do wszelkiej religii jako formy represji biednych i niewykształconych ludzi, lecz przede wszystkim dlatego, że obecne święta są celebrowaniem konsumpcji w amerykańskim stylu. Czy da się to jakoś opanować, znaleźć mądrą drogę celebrowania?
Im bliżej świąt, tym większe szaleństwo; już od pierwszego listopada centra handlowe wypełniają się choinkami i pastorałkowatymi piosenkami, które katują klientów z głośników. Klienci głupieją i z desperacją w oczach wykupują wszystko, co jest opatrzone dopiskiem „świąteczne”. Rodacy co roku zapożyczają się specjalnie na ten cel; biorą kredyty konsumenckie, a nawet chwilówki, z którymi później są problemy. Wielu zaczęło przysłowiowo polować na promocje za pomocą kuponów rabatowych z portali zniżkowych, które są bardzo opłacalne przy zakupach online, jednak osoby starsze, które nie posługują się komputerami siłą rzeczy mogą z nich nigdy nie skorzystać. Na szczęście, młodzi coraz częściej biorą sprawy we własne ręce i usiłują zorganizować święta, które naprawdę będą wspólnym czasem, a tanie, lecz urocze prezenty – jedynie dodatkiem do całości. Podoba mi się nowy trend, aby nie szaleć z kupowaniem drogich prezentów i skupić się na relacjach z bliskimi, której opcja coraz bardziej popularnych kodów zniżkowych bardzo sprzyja.
Po kilku dniach ucztowania, leczenia zgagi i oglądania prezentów wracamy do rzeczywistości ubożsi o połowę wypłaty, lecz niespecjalnie odmienieni lub rozradowani.  Święta nie mają już za wiele wspólnego z czasem rodzinnym, co jest właściwie smutne.
Jednak, jak osoby, które na co dzień nie mają ze sobą zbytnio nic wspólnego, mają nagle stać się kochającymi członkami rodziny? Ciężko nie upatrywać przyczyny takiego stanu rzeczy w konsumpcji, która otumania i dla wielu staje się celem sama w sobie.  Marzą mi się święta bez wałkowanej do znudzenia piosenki Georga Michaela, bez biegów po galeriach handlowych i kilometrowych kolejek do kas.
Nie ucieknę przed rodziną i świętami, ale w tym roku zrobię zakupy przez internet, ciesząc się wygodą tego rozwiązania.