Sezon Ogórkowy

W końcu wśród swoich. Tymi słowami jeden z internautów skomentował zdjęcie Bronisława Komorowskiego w oborze rolnika pod Środą Wielkopolską, jakie pojawiło się dzisiaj w Sieci. Można się sprzeczać, co do kultury wypowiedzi i niestosownego zachowania tegoż internauty, jednak powinien to być punkt informacyjny dla sztabu wyborczego obecnego prezydenta, w jaki sposób jest postrzegany kandydat PO przez społeczeństwo.

Jeśli to jest mało, to kolejnym przykładem może być zachowanie tłumu na wiecu wyborczym Bronisława Komorowskiego w Krakowie, który podczas wystąpienia prezydenta RP skandował takie hasła jak: „Zdrajca”, „Hańba!” oraz „Gdzie jest Szogun?!” Jeden z obecnych przyniósł nawet ze sobą krzesło. Miało to, jak wiedzą wszyscy normalnie myślący ludzie, charakter prześmiewczy, mający na celu wykpić sytuację z Japonii, ale ochrona uznała inaczej i temu człowiekowi postawiony został zarzut próby dokonania zamachu na prezydenta. Mój kraj, taki piękny…

Z kolei Magdalena Ogórek spotkała się z feministkami. Zrozumiały ruch i jestem pewien, że zyska ich poparcie. Co prawda kandydatka na prezydenta z ramienia SLD nie jest jedyną kandydatką płci żeńskiej, niemniej zwróciła się ku kobietom jako pierwsza, no i bądźmy szczerzy – w tym wyścigu liczą się jedynie trzy osoby: Bronisław Komorowski, Andrzej Duda oraz Magdalena Ogórek właśnie. Reszta kandydatów to jedynie statyści, którzy nie zdołają się przebić. Co prawda Janusz Korwin Mikke zebrał aż ponad 200 000 podpisów, więc prawdopodobnie dołączy do wyścigu, ale już teraz krążą prześmiewcze plotki w Sieci, że nic z tego nie będzie, bo elektorat KORWiN-a zamiast numeru PESEL, wpisywał numer legitymacji szkolnej.

Oczywiście, jest to jasne, iż jest to próba zdyskredytowania kandydata i zapewne nieskuteczna, ale już od wielu lat partie, którym przewodniczy Janusz Korwin Mikke nie odniosły większego sukcesu. Nie licząc ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Jasnym jest również to, iż teoretycznie wszyscy są równi i mają równe szanse na to, aby wygrać, niemniej nie ma się co oszukiwać, w świadomości Polaków będą w maju istniały tylko najpopularniejsze nazwiska, a o wielu z kandydatów jest wciąż bardzo cicho.

Janusz Palikot z pewnością nie będzie mógł liczyć na zbyt duże poparcie z racji tego, iż jest osobą o wręcz znikomym zaufaniu społecznym. Zwłaszcza po tym, jak okazało się, iż opuścił klub partyjny Twojego Ruchu. Już teraz sugeruje się Januszowi Palikotowi powrót do produkcji alkoholu, bo to mu wychodzi bardzo dobrze. Oczywiście, to nie ja mu to proponuję, lecz złośliwi posłowie.

Burza w szklance wody zrobiła się też wokół projektu ustawy o In Vitro.  Szczerze mówiąc nie rozumiem, o co to całe halo. To znaczy, rozumiem poniekąd stanowisko Kościoła, który embriony traktuje, jak nowe życie, a wiele z tych embrionów zginie podczas kolejnych prób zapłodnienia In Vitro, ale z drugiej strony, ten proces, od naturalnej prokreacji różni się tylko kwestią techniczną. Podczas seksu też tylko jeden plemnik na wiele milionów dokonuje zapłodnienia, a więc można powiedzieć, że naturalny sposób poczęcia przyczynia się każdorazowo do zamordowania miliardów, może nawet tryliardów istnień. Innymi słowy, taka burza to po prostu burza w szklance wody. Poszedłbym z In Vitro nie tylko w stronę legalizacji, ale wręcz upowszechnienia, aby każda bezpłodna para mogła z tej metody skorzystać, a przy okazji mogłoby to podreperować budżet naszego kraju. A ten jest przecież bardzo wątły.