Nie wierzę

Nic się nie dzieje bez przyczyny. Ten znany skądinąd frazes doskonale obrazuje nam to, w jaki sposób powinniśmy podchodzić zarówno do słów polityków, jak i do przekazów medialnych w różnych stacjach. Wystarczy choćby wspomnieć o sondażach przedwyborczych. Po pierwsze, jest to woda na młyn dla stacji telewizyjnych, które uwielbiają robić coś z niczego, a po drugie są tak wiarygodne, jak obrońca Kuby Rozpruwacza.

Zostawmy jednak na chwilę sondaże. Zostawmy wybory. Zajmijmy się przez chwilę podzieloną watahą Nocnych Wilków. W zeszłym tygodniu pisałem o tym, że powinni przejechać. Podtrzymuję. Nawet jeżeli sympatyzują z Putinem, mieli prawo przejechać. No bo dlaczego mieliby nie sympatyzować ze swoim prezydentem? Zostawmy jednak sam przejazd i to, czy powinien dojść do skutku, czy też nie.

Szum medialny, jaki stworzony został wokół tego wydarzenia, zmusiły mnie do napisania tego, czego unikałem całym swoim jestestwem, a mianowicie do napisania tego, że zgadzam się z Adamem Szejnfeldem z PO, który powiedział w telewizorze, iż ten przejazd Nocnych Wilków był propagandą, która już się Rosjanom udała. Jak bardzo nie mogę ścierpieć tego człowieka, tak niestety muszę mu przyznać rację, ponieważ nie mogę racji nie dostrzegać, gdy ona czai się za moimi plecami, by kopnąć mnie w miejsce przeznaczone do tego, by na nim siadać. Jednak ta cała propaganda nie udałaby się, gdyby polskie media nie były tak naiwne i zachłanne na kasę i nie łykały byle dziadostwa, jak młody pelikan świeże rybki. No ale cóż, takie mamy media, jaką mamy mentalność, a taką mamy mentalność, jaką nam wykreują media. Nie mówię o jednostkach, mówię o mentalności społecznej, która jest w zastraszająco złej kondycji.

W złej kondycji jest chyba również Jarosław Kaczyński, skoro niecałe dwa tygodnie przed wyborami, bruździ kandydatowi z ramienia swojej partii robiąc nagonkę na Bronisława Komorowskiego. Nie cierpię siebie za to, co piszę, ale dostrzegam w słowach prezesa PiS pewną logikę, bo hasło, którego użył Bronisław Komorowski (Wygrajmy wybory w pierwszej turze) to rzeczywiście jakieś nieporozumienie i wpadka, ale do tego chyba powinniśmy już dawno wszyscy przywyknąć. Prawda?

Niezaprzeczalnie nie da się ukryć, iż można te słowa zinterpretować jako zachętę PKW do sfałszowania wyborów, ale na miejscu Jarosława Kaczyńskiego wstrzymałbym się z tego typu przemówieniami, ponieważ nawet Bronisław Komorowski, który notabene ma wsparcie sztabu wyborczego, nie palnąłby sobie w łeb tak jawną zachętą do manipulacji. W ogóle nie uważam prezydenta Komorowskiego za człowieka zdolnego do manipulacji. Ot trafiło się ziarno, więc z niego skorzystał, ale nie skupiajmy się na tym co złe, bo nas pozamykają.

Zaledwie wczoraj wieczorem do dymisji podał się wiceminister sprawiedliwości, Cezary Grabarczyk. Aż chciałoby się powiedzieć „wreszcie”. W końcu im mniej rządu w rządzie, tym lepiej. Niemniej powód, dla którego zrzekł się swojego stanowiska jest wręcz śmiesznie absurdalny. Ot zdobył pozwolenie na broń, po znajomości, bez przechodzenia testów. I odwdzięczył się pomagając swojemu znajomemu w karierze. Wszystko, co piszę, to tylko domniemanie, bo prokuratura póki co, jedynie może domniemywać, że coś takiego miało miejsce. Ja nie twierdzę, że miało miejsce, mówię tylko o powodzie rezygnacji, a ten jest właśnie taki  a nie inny.

Zastanówmy się. Nawet jeśli to miało miejsce, to kto na tym ucierpiał? Jeżeli Cezary Grabarczyk nie zastrzelił nikogo z posiadanej broni, to nie ucierpiał nikt. A nawet jeśli załatwił coś komuś po znajomości? I co z tego? Mógł co najwyżej pomóc komuś w zajęciu istniejącego już stanowiska, na które tak czy inaczej są przeznaczone pieniądze. Bez względu na to, kto je piastuje.

I tu wracamy do frazesu z początku wpisu. Nic się nie dzieje bez przyczyny. Dlatego, ja w taką przyczynę rezygnacji nie wierzę, ponieważ wszyscy chętniej pomagamy swoim znajomym, więc kolesiostwo dotyczy nas wszystkich, a jeśli o mnie chodzi, wolałbym, żeby ministrem sprawiedliwości dalej pozostała ta sama osoba, ale w zamian za to, wolałbym, aby prokuratura jednak nie umorzyła śledztwa w sprawie defraudacji naszych pieniędzy w formie kilometrówek.

Niestety życie to nie koncert życzeń, dlatego mogę Wam jedynie życzyć miłego weekendu, bo sprawiedliwości to chyba możemy sobie życzyć jedynie na gwiazdkę i to w formie żartu.