Karuzela z nudą

Mamy dziś piątek, trzynasty dzień lutego, zatem najwyższy czas na skrót najważniejszych informacji. A tak całkiem poważnie, to mijający tydzień nie należał do szczególnie aktywnych, jeśli chodzi o politykę i upłynął pod znakiem protestów. Do górników dołączyli rolnicy, którzy przyjechali do Warszawy. Oczywiście do przewidzenia było, że niczego nie wskórają, bo nie od dziś wiadomo, że w naszym kraju największym przywilejem obywatela jest siedzieć cicho.

Co gorsza, z tego przywileju skorzystała Ewa Kopacz, o której informacje jakoś mi umknęły w mijającym tygodniu i jeśli pojawiła się gdzieś w telewizji to jedynie po to, by nie zabłysnąć, skoro nie utkwiło mi to w pamięci. Niestety dowodzi to, że albo jest miałkim premierem, albo ja jestem nieuważnym widzem i całkiem sporo mi umknęło.

Cóż, w mijającym tygodniu niewątpliwym plusem był tłusty czwartek i możliwość zjedzenia pączka. Nie można bowiem nader ekscytującym nazwać wiecznego roztrząsania i rozkładania na czynniki pierwsze, a nawet dziesiętne tej jedynki, przemówienia Andrzeja Dudy. Zdążyłem jednak przywyknąć, że nasze media serwują nam wszystko to, co jest mało istotne. Kandydat PiS wyszedł, powiedział, co miał powiedzieć i zszedł ze sceny, tyle.

Jutro na scenę wchodzi Magdalena Ogórek i ciekaw jestem, czy będzie widać panią doktor, a słychać Leszka Millera, tak jak  było widać Andrzeja Dudę, a słychać było Jarosława Kaczyńskiego. Mam nadzieję, że nie, bo bardzo by mnie to rozczarowało. Do wyścigu chce dołączyć Paweł Kukiz, musi tylko zebrać sto tysięcy podpisów poparcia i droga do startu wolna.

Powodzenia.