Grecka tragedia.

Panujący od 2008 roku kryzys ekonomiczny odcisnął swoje piętno na niemal wszystkich krajach świata. Największe żniwo zebrał jednak w Grecji, która obecnie znajduje się na skraju przepaści. Przeciągające się negocjacje z międzynarodowymi instytucjami finansowymi, a także rządami państw strefy euro zaogniły również nastroje społeczne.

Trudne porozumienie

Obecna sytuacja polityczna w Grecji wykrystalizowała się przede wszystkim za sprawą przeprowadzonego niedawno referendum, w ramach którego obywatele opowiedzieli się przeciw reformom proponowanym przez wspomniane podmioty. Wydarzenie to sprawiło, iż pozycja greckiego premiera Aleksisa Tsiprasa znacząco się umocniła. Zyskał on bowiem mandat społeczny, który upoważnia go do przeciwstawienia się zagranicznym partnerom.

Ten ciężko wypracowany potencjał został jednak w oczach zwykłych obywateli zmarnowany przed kilkoma dniami, kiedy to, w ramach szczytu ministrów finansów i głów państw krajów strefy euro, wypracowane zostało porozumienie obejmujące plan wielu bolesnych reform. Z tego powodu greckie społeczeństwo może wyjść na ulice, domagając się ustąpienia rządu. Już słychać bowiem głosy, jakoby poszczególne grupy zostały przez Tsiprasa zdradzone, co tylko zaognia obecną sytuację. Ewentualne ustąpienie władzy, a także nowe wybory z pewnością wprowadzą do Grecji chaos, który nie tylko utrudni zrealizowanie wspomnianych reform, ale także może przyczynić się do wyjścia kraju ze strefy euro.