Coraz cieplej, idzie wiosna

Kończy nam się powoli styczeń, za rogiem czai się już luty, a na horyzoncie majaczą nieco poważniejsze mrozy, a tymczasem w polityce idzie wiosna i robi się coraz cieplej. Jeszcze trochę a zrobi się naprawdę gorąco. Wszystkich zapewniamy, że jest to sytuacja całkowicie normalna i nie należy dopatrywać się w tym żadnych anomalii. Oczywiście podmiotem odpowiedzialnym za taki stan rzeczy jest burzowy front, który nadciąga do nas ze Wschodu, a nazywa się on kampanią wyborczą.

Póki co, jesteśmy jeszcze w pierwszej fazie tej wielkiej machiny, która z pełną parą wystartuje niebawem . Na razie jeszcze nie wszystkie partie przedstawiły swoich kandydatów, ale już można zauważyć nerwowe ruchy posłów, którzy bratają się z ugrupowaniami, z którymi teoretycznie jest im nie po drodze, jak na przykład poseł John Godson, który już po raz trzeci zmienia partię. Czyżby wyczuł możliwość zajęcia jakiegoś wysokiego stanowiska po wyborach parlamentarnych? Bo na to, iż PSL wystawi go jako swojego kandydata w wyborach prezydenckich raczej nie ma co liczyć.

Jeszcze jednym faktem niezbicie świadczącym o tym, że kampania wyborcza się rozkręca jest tajemnicze zniknięcie prezesa PiS – Jarosława Kaczyńskiego. Oczywiście nie ma w tym tak dużej tajemnicy, jak za niedawnym zniknięciem dyktatora panującego w Korei Północnej. Tutaj sprawa jest dużo prostsza. Prezes wycofał się w cień, aby na pierwszy plan mógł wysunąć się Andrzej Duda – kandydat PiS wystawiony w wyścigu do Pałacu Prezydenckiego.

Jest to oczywiście ruch zrozumiały i jak najbardziej sensowny, w końcu PiS już za długo kojarzony jest wyłącznie z twarzą Jarosława Kaczyńskiego, co może się negatywnie przełożyć na wyniki uzyskane w wyborach prezydenckich przez Andrzeja Dudę. Jeśli mam być szczery, nie przeszkadza mi to ani trochę.

Jest jeszcze coś. Teraz, gdy temperatura dopiero wzrasta wszyscy przeciwnicy polityczni okazują sobie wielki szacunek, doceniają siebie nie tylko jako ludzi, ale również jako polityków, co jest znamienne, bo jeszcze trochę i zaczną siebie obrzucać wzajemnie błotem, co również nie będzie niczym zaskakującym. Pokazuje to tylko i wyłącznie tyle, że polityka to bardzo brudny sport, który nie jest przeznaczony dla wszystkich.

Nie mam swojego faworyta ani w wyborach prezydenckich (zwłaszcza, że jeszcze nie wszyscy kandydaci zostali wystawieni), ani w wyborach parlamentarnych, dlatego mam tylko nadzieję, że nasi szczypiorniści wygrają dziś z Katarem. Dobrze, że przynajmniej za sportowców nie musimy się wstydzić.

Miłego weekendu i do zobaczenia za tydzień. :-)