Bliskowschodnia beczka prochu

O konflikcie szalejącym na bliskim wschodzie mówi się bezustannie, w ostatnich dwóch latach głównie w aspekcie Państwa Islamskiego. Ten temat już na blogu był omawiany. W ramach aktualizacji danych – sytuacja w tym regionie nadal się zmienia. Do akcji weszło wszech imperium Rosyjskie, to jest, Federacja Władimira Putina.

Niektórzy komentują, że to jeszcze bardziej skomplikowało sytuację w regionie, lecz stwierdzenie to nie jest  prawdą ; jedynie odkryło oficjalnie to, co było wiadome już od dawna. Rosyjskie poparcie dla Baszara Al-Asada było wyrażane od samego początku syryjskiej wojny domowej, przed istnieniem IS. Rosyjska broń, wysyłana siłom rządowym nie była nigdy owiana tajemnicą.

Tajemnicę, za to odkryły rosyjskie naloty na teren kalifatu – przy podawaniu ich rezultatów okazało się, że zginęło kilkunastu wyszkolonych i wyposażonych przez USA bojowników.

Serio? Znowu? Amerykanie nie uczą się na błędach. Wspierając Huseina, stworzyli sobie wroga, by go potem obalić, zdestabilizować region i stworzyć następnych. Finansowali afgańskie bojówki anty-komunistyczne i stworzyli Al-Kaidę. Finansowali bojówki wszystkich “arabskich wiosen ludów”, w tym te przeciwne Asadowi, czynnie przyczyniając się do powstania IS, upadku i destabilizacji całego regionu. Jak widać, nie wyciągnęli wniosków. Pozwolę sobie zacytować w tym momencie Władimira Putina : “ Albo pomagacie każdej rewolucji zainspirowanej waszą retoryką, albo przestańcie prowokować ludzi do buntu.”

Można Rosji nie lubić, lecz trudno się z powyższym nie zgodzić. Teren Syrii, Iraku, Egiptu stał się jednym wielkim polem bitwy o pływy. Nie czyjąś wolność, lub jej brak, lecz o cenę ropy i dostęp do szybów. Hipokryzja zadeklarowanych obrońców demokracji (niesionej w pociskach) jest większa niż kiedykolwiek w historii. Jak mówią, kto nie uczy się historii, jest skazany na jej powtarzanie. Niestety, amerykańskie nieuctwo odbija się na niemalże połowie świata.

Nie należy mieć pretensji do Putina, że popiera “dyktatora”. Należy cieszyć się, że popiera jedyną stabilną jednostkę w tej okolicy. Owszem, jest to dla Rosji metoda na wyjście z politycznego niebytu związanego z Ukraińskim konfliktem – lecz oni nie udają czegokolwiek innego. Nie zasłaniają się “wyższymi” pobudkami.

W ostatnich dniach miała miejsce katastrofa rosyjskiego samolotu, wylatującego z egiptu. Do zamachu przyznało się Państwo Islamskie. Przypominam,że zamach z użyciem samolotów upoważniał USA do wywołania kolejnej bliskowschodniej wojny.

Czy Rosjanie skorzystają z ich przykładu…?