Barwy Kampanii

Kampania wyborcza w USA nabiera coraz większych rumieńców. Mimo, że do właściwych wyborów zostają jeszcze niemal trzy miesiące, codzienne starcia kandydatów są od dawna na porządku dziennym. Wybór nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych to nie tylko wewnętrzna sprawa tego państwa; póki co, Stany są nadal jednym z największych światowych mocarstw i część ich spraw wewnętrznych, w tym wybór przywódcy wpływa na kierunek polityki wieli państw.

Prezydent USA jest jednym z najpotężniejszych ludzi na świecie – fakt ten jeszcze długo może nie ulec zmianie. Kierunek polityki, jaki obierze będzie odbijać się na całości stosunków międzynarodowych. Dla przykładu, wojna z terroryzmem, którą zainicjował George W. Bush ciągnie się do dziś, przynosząc skutki daleko inne od spodziewanych. Decyzje obecnego prezydenta Obamy również wpływają i będą wpływać na kształt wielu zdarzeń o zasięgu międzynarodowym.
8 Listopada amerykanie wybiorą kolejnego prezydenta. Kim są najsilniejsi kandydaci i z czym może się wiązać wybór tej osoby na przywódcę mocarstwa? Zobaczmy:

  1. Hillary Clinton – żona byłego prezydenta Billa Clintona, później senator i sekretarz stanu z ramienia partii demokratycznej przez wiele lat. Znana na całym świecie polityk daje nadzieję na dobrą i zrównoważoną politykę zagraniczną oraz dobre relacje z innymi państwami. Przeciwnicy zarzucają jej zbyt głębokie relacje z przedstawicielami wielu koncernów , co miałoby owocować dbaniem o interesy korporacji, nie obywateli. Zbyt głębokie powiązania z przedstawicielami tak zwanego establishmentu miałoby sprawić, że prezydent Hillary nie będzie służyła narodowi, lecz spełniała kolejną pozycję na liście osobistych ambicji, będąc jednocześnie pożyteczna dla i tak już bogatych i ustawionych osób, nie walcząc z kryzysem gospodarczym tylko przysłowiowo zamiatając problemy pod dywan. Jednak, czy rewolucja to zawsze dobre wyjście?
  2. Donald Trump – miliarder, potentat rynku nieruchomości. Dość zaskakujący wybór partii republikańskiej, ociekający kontrowersjami i długo nie traktowany całkiem poważnie. Start w wyborach miał być chwilową fanaberią bogacza, tymczasem udało mu się zebrać całkiem spory elektorat.  Przeciwnicy zarzucają mu skłonności do rasizmu, seksizmu i ksenofobii (sam się podkłada wieloma wypowiedziami) i poddają wątpliwości, czy taka osoba powinna mieć dostęp do guzika atomowego. Wystąpienia Donalda to niekończący się festiwal oskarżeń i wezwań do przemocy, jednak osoby popierające miliardera twierdza, że tylko osoba spoza politycznej elity, nieuwikłana żadnym układem może zmienić coś w kraju. Naprawdę wierzą, że po tylu latach prowadzenia ogromnego przedsiębiorstwa nie ma”układów”…?

Światowi przywódcy z niepokojem patrzą na wybory w Stanach historia pokazuje, że każdy może zostać ich prezydentem. Czy rządy Hillary muszą oznaczać stagnację? Czy prezydentura Donalda będzie pasmem kompromitacji i początkiem nowego izolacjonizmu? Czas pokaże.