96 poległych – 38 milionów ofiar

Nic nie sprzedaje się w mediach tak dobrze, jak tragedia. Zwłaszcza, jeśli jest to sprawa głośna i powszechnie znana. Nic więc dziwnego, że na katastrofie smoleńskiej robi się dzisiaj karierę polityczną. Może to zbyt mocne słowa, ale używanie zmarłych w kampanii wyborczej to już przesada.

Mówię tu oczywiście o wszystkich kandydatach, którzy oddawali hołd ofiarom katastrofy, zamiast najzwyczajniej w świecie dać im spokój.

Ja rozumiem, że żal należy jakoś wyrazić, ale nie ufam politykom do tego stopnia, iż w tego typu działaniach dostrzegam jedynie aspekt polityczny. Trzeba było wczoraj coś powiedzieć o zmarłych, bo tak wypada. Wszyscy mówili.

Owszem, stacje telewizyjne wszelkiej maści prześcigały się wczoraj w tym, która z nich będzie w stanie więcej powiedzieć na temat katastrofy. A ludzie mają tego dość. Po pierwsze dlatego, że są nieczułymi draniami, skutecznie znieczulonymi przez nadmiar tragedii serwowanych w mediach każdego dnia i kolejne doniesienia o brutalnych zbrodniach, czy wielkich wypadkach, nie robią już na nich żadnego wrażenia. Po drugie dlatego, że mówi się na temat katastrofy smoleńskiej bardzo często w różnych kontekstach. I po trzecie dlatego, iż czują w tym nutkę fałszu i chęć zysku na popularnym materiale.

Pięć lat temu, gdy miało miejsce to tragiczne wydarzenie, pracowałem na infolinii przychodzącej pewnej platformy telewizyjnej i spotykałem się z telefonami od ludzi, którzy byli oburzeni tym, iż niektóre stacje nadają swój program jedynie w czerni i bieli, na znak żałoby narodowej. Niech to Wam pokaże, jak bardzo ludzie mają w głębokim poważaniu czyjeś cierpienie.

I żebyśmy mieli jasność – ja również uważam, że to, co zdarzyło się w Smoleńsku było tragedią, bo było niewątpliwie. Zginęło tragicznie 96 osób. Życie 96 rodzin zmieniło się wtedy bezpowrotnie. Te rodziny cierpią po dziś dzień i cierpieć będą jeszcze długie lata.

Nie chcę tu umniejszać znaczenia śmierci kogokolwiek, ale gdy umiera szary obywatel, jego rodzina wyprawia pogrzeb i cóż… Musi żyć dalej. Wszystkim nam ktoś kiedyś umarł, więc wiecie doskonale, że z czasem życie wraca na mniej więcej normalne tory. Nie jest już nigdy takie samo, ale nie jest również nieznośne. Wszystko dlatego, że rany się zabliźniły, nauczyliśmy się żyć z tym, co się stało.

Zaś rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej przeżywają te chwile ciągle i ciągle od nowa. Muszą mierzyć się z absurdalną medialna przepychanką na niby-argumenty wyjaśniające, kto jest odpowiedzialny za tę katastrofę, ale coś Wam powiem. To nieistotne. To naprawdę nieistotne kto za to odpowiada, ponieważ w tej sprawie nie może zapaść sprawiedliwy wyrok.

Tylko żebyśmy się zrozumieli – nieważne, kto za to odpowiada, ale ważne, by znaleźć winnych, aby ponieśli konsekwencje. Z punktu widzenia rodzin ofiar, nie będzie sprawiedliwego wyroku, bo nikt i nic nie zwróci życia ich bliskim, ale sprawcy muszą odpowiedzieć za tę zbrodnię.

A jeśli okaże się, że nie ma sprawców i był to naprawdę tragiczny wypadek, co przecież również jest bardzo prawdopodobne, to wszyscy powinni zostać o tym poinformowani. Mam już dość nieudolności polskiego rządu, który nie przykłada się, w żaden sposób nie przykłada się do rozwiązania tej zagadki. To jest po prostu wstyd i hańba dla polskiego narodu, że tak istotna kwestia jest tak lekceważona. Zupełnie jakby nikomu nie zależało na tym, by wyjaśnić przyczyny katastrofy smoleńskiej.

I nie mówcie mi, że to nie jest sprawa polityczna. To jest sprawa polityczna. Zginął prezydent RP i ludzie związani z polityką, również z wojskiem, zatem jest to wręcz paląca sprawa bezpieczeństwa narodowego i powinna ona być, do cholery, traktowana priorytetowo. Nie podoba mi się, iż polski rząd jest nieudolny i nie potrafi nawet odzyskać wraku maszyny, który jest własnością Polski. Do katastrofy doszło na terenie innego państwa, ale to nie znaczy, że należy to państwo traktować, jak magazyn dowodowy. Wygląda to tak, jakby wszyscy chcieli coś ukryć.

I jeszcze raz powtórzę, dla stu procentowej jasności – nie ma znaczenia, kto odpowiada za tę tragedię, jeśli to nie był wypadek, ale nie ma to znaczenia nie dlatego, iż należy umorzyć postępowanie, lecz dlatego, że ten ktoś powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej – bez względu na to, kto to był. Jeśli to nie był wypadek. A mam nadzieję, że był, bo to by było łatwiej zrozumieć.

Wstydem i hańbą jest też czas trwania śledztwa. Wczoraj minęło 5 lat od katastrofy i nie wiemy absolutnie nic. Zabawne, a zarazem rozpaczliwie irytujące jest to, iż kiedy chodzi o zatuszowanie afery taśmowej, wystarczy kilka-kilkanaście miesięcy i sprawa jest zamieciona pod dywan, a gdy chodzi o śmierć 96 osób, w tym najważniejszej osoby w państwie, wtedy ludzie z rządu błądzą jak dzieci we mgle. Żałosne.

Nie sympatyzuję z PiS ani żadną inną partią polityczną, ale trudno nie przyznać racji Kaczyńskiemu, kiedy mówi, że żyjemy w państwie, w którym nie walczy się z korupcją tylko z tymi, którzy chcą zwalczyć korupcję. Patrz -> afera taśmowa.

Obraża mnie ten rząd. Obraża mnie jego obłuda i zakłamanie. Obraża mnie jego nieudolność i mam nadzieję, że dni tego rządu są policzone. W końcu mamy rok wyborczy. Czas rozliczyć nieudaczników i nagrodzić tych, którzy uczciwie pracują.